Co jest najlepsze na parszywą pogodę? Dobra ekipa i jeszcze lepsza zabawa. Pierwszy dzień, a właściwie noc, "po białemu" tej jesieni, zamiast za kierownicą, upalając gdzieś do upadłego, spędziłem na weselu Natalii i Dominika:)
Pierwszy raz (i ostatni, jeżeli "młodzi" nie zamierzają ponownie brać ślubu;) moja noga stanęła na Stadionie Gieksy. Wow! I to dopiero po wyczerpującym instruktażu po jakim rodzaju trawy można chodzić a po jakim nie... Ech to kopactwo;) Ale co tam trawa. Młodym za to życzę - NAJLEPSZEGO!!!