czwartek, 11 września 2014

Terme di Saturnia-Toskania

Terme di Saturnia - ciepłe, geotermalne źródła zlokalizowane jakieś 2,5 godz. jazdy na północ od Rzymu. Jedna z największych (i najcieplejszych) atrakcji Toskanii.
Jadąc Strada Provinciale 10 od strony miasta Montemerano, z oddalonego od kilkaset metrów od term wzgórza, rozpościera się wspaniała panorama ze starym młynem w centrum.
Pod same termy można łatwo i wygodnie podjechać autem. Jest obok spory parking, a gdy ten się zapełni można zaparkować wzdłuż drogi. Potem kilka minut spacerkiem i... Hop do ciepłej wody! Wstęp do ciepłych basenów jest darmowy. Jedyny problem, to znaleźć sobie dla siebie miejsce - a wierzcie mi, że nikomu stamtąd nie chce się wychodzić, choć ciągnie po nozdrzach siarą konkretnie. Ale to samo zdrowie :)   
 
Można umościć się w jednym ze skalnych baseników, zwanych Cascate del Gorello, czerpiąc od strony "szacownej dolnej części pleców" energię z ciepłej wody, a resztę człowieka wystawić na działanie toskańskiego słońca,
albo usiąść u podnóża wodospadu - naturalne i zdrowo po kościach łupiące bicze wodne jak znalazł!
Dla każdego coś dobrego. A po wizycie w termach, najlepiej polecam udać się do pobliskiego, bardzo urokliwego Pitigliano, gdzie widoki równie spektakularne, a jedzenie... to zupełnie inna historia :)

środa, 10 września 2014

Fiat 120C - gąsienica rulez

Wakacje, camping, basen... Cisza spokój... W pewnym momencie zaczyna jednak dochodzić do uszu dźwięk poruszającego się ciężkiego metalu gdzieś niedaleko. Co to może być... W końcu nie wytrzymuję i idę sprawdzić. 
Podczas gdy ja odpoczywam, ktoś ciężko pracuje. To Andrea, lokalny rolnik, orze swoim Fiatem 120C pole. Ależ to fajny widok - w sumie niewielki traktorek, ale siłę ma potężną i wyrywa całe kępy ziemi bez zająknięcia.
Po chwili, już siedzę obok kierowcy, kurczowo trzymając się czego się tylko da i jedziemy orać pole.
Hałas niemiłosierny, ale jaka frajda :)
Grazie Andrea!!!

piątek, 5 września 2014

Eurocamp-Włochy-Camping Ca'Savio-opinia

Camping Ca'Savio, położony w północnej części Włoch, nad Adriatykiem. Czy warto go odwiedzić? Czy to dobre miejsce na wakacje? Moim zdaniem tak! Poniżej uzasadnienie mojej opinii.
Na początek garść faktów:
Z Katowic równe 1000km, czyli wieczorem ruszam i na buongiorno jestem na miejscu. Dojazd bez problemu (jak ktoś jedzie na LPG, to polecam w połowie Austrii zawsze czynną stację przy autostradzie - LINK), ale... Sam kemping położony jest na mierzei, na prawie samym jej końcu. Z jednej strony gwarantuje to ciszę i spokój, ale z drugiej strony w okresie "wymiany turnusów" natężenie ruchu jest olbrzymie i tworzą się dłuuuugie korki (można ratować się kluczeniem bocznymi uliczkami - po kilku próbach udało mi się odnaleźć alternatywną drogę, na której ruch był trochę płynniejszy - mniej camperów).
Położenie kempingu. Jeżeli ktoś myśli o zwiedzeniu Wenecji, to nie mógł lepiej trafić. Jakieś 5 km od kempingu, jest prom, kursujący co kilkadziesiąt minut, i za kilka (dokładnie nie pamiętam, ale masakry jakiejś nie było) Euro, dowiezie nas do miasta kanałów.
OK, powróćmy do kempingu. Po pierwsze - jest on ogromny! Ale sprytnie zaprojektowany i pomimo dużej ilości turystów, nie odczuliśmy zbytniego tłoku. Zaraz przy wjeździe jest recepcja i stanowiska rezydentów-opiekunów z różnych agencji turystycznych. 
My byliśmy na początku września, czyli tuż po sezonie, pogoda była bardzo dobra (poza opadami deszczu, ale o tym później), a obłożenie kempingu wydawało się być pełne. Nie wyobrażam sobie ile tam musi być ludzi w szczycie sezonu. Korzystaliśmy z oferty Eurocampu i w najmniejszym stopniu się nie zawiedliśmy. Rezydent chętnie we wszystkim pomagał, po zameldowaniu, oprowadził po "obejściu", pokazał co i gdzie jest. 
Nasz namiot był może z 50 metrów od sanitariatów, czystych, często mytych. Były normalne muszle klozetowe (nie jestem zwolennikiem włoskiego podejścia do tego tematu "na Małysza"), choć bez desek klozetowych (nie żeby ktoś urwał - po prostu nie było). Nie brakowało za to nigdy wolnych kabin, a do mycia naczyń były fajnie przystosowane zlewy z ciepłą wodą. Perfetto!
Sam namiot - rewelacja! Tak jak w prospektach było napisane - tak było. Całe wyposażenie kuchni, szklanki, talerze, patelnia, garnki itp itd. Czajnik, kuchenka i lodówka. 3 sypialnie, wszędzie podłoga, wygodne łóżka, koce i poduszki. Szafki i półki. Do tego miednice, lodówka turystyczna, szczotki, zmiotki itp. Oczywiście był też prąd i światło w "kuchni" namiotu. Na zewnątrz stół, krzesła, leżak, parasol i bardzo przydatna rzecz - suszarka do ubrań. Auto parkowało się przy namiocie. Czy można chcieć więcej? 
Wspomniałem wcześniej o opadach deszczu, jakie nas spotkały. Niestety kilka dni trochę w nocy popadało. Zimno nie było, ale jak ktoś ma lekki sen to odgłosy dobiegające z otoczenia mogą przeszkadzać. Sorry-taki klimat;) Ale dla mnie ważniejsze było to, że namiot ani w jednym miejscu nie przemókł, a lało czasem porządnie. Pierwszą noc co chwila sprawdzałem czy gdzieś nie cieknie, potem już spałem bez żadnych obaw.
Spotkałem się z opinią, że w namiotach jest za ciepło. Hmm... A jak ma być w lecie we Włoszech? Zawsze można odsłonić okna w kuchnio-przedsionku i zrobić przeciąg. Namioty są poza tym porozstawiane pośród drzew, i zawsze można znaleźć cień. Aha. Komary. Ja tam nie zauważyłem z tym problemu. Co prawda wieczorem zapalaliśmy jakieś świece, czy kadzidełka, ale to tak zapobiegawczo raczej. Poza tym co jakiś czas jeżdżono alejkami i spryskiwano drzewa jakimiś specyfikami antyowadzimi.
Co jeszcze... Na kempingu jest sklep, a wręcz market. Niektóre ceny przyzwoite, niektóre mniej. Wtedy trzeba się przejść do sklepu w miasteczku - krótki spacer nikomu nie zaszkodzi. Mi najbardziej podobało się w tym markecie stoisko z winem, lanym "z kija". Najpierw degustacja kilku dostępnych rodzajów, potem zakup szklanej butelki i na końcu "al pieno per favore"! Jest restauracja, ale tanio nie jest (przynajmniej jak na polską kieszeń...) Są baseny i zjeżdżalnie dla dzieci. Jakieś 500 metrów (ludzie - nie dajmy się zwariować, że plaża musi być pod nogami, kilka minut spaceru nikogo NIE ZABIJE!) od namiotu jest plaża, szeroka, piaszczysta, bardzo przyjemna.
 Niedaleko, w Lido di Jesolo jest aquapark, po drodze fajny market warzywno-owocowy.
A na jednodniowe wycieczki, można się śmiało wybrać do Werony, czy do Triestu, po drodze zahaczając np o zamek Miramare, z bardzo ciekawymi ogrodami

Po co to piszę? Bo mi się tam podobało, chętnie tam powrócę i tym samym polecam to miejsce innym. Sam przed wakacjami szukam zawsze informacji o docelowym miejscu odpoczynku, nie tych pisanych przez biura podróży, ale przez użytkowników. Zapraszam do komentowania, lajkowania i do udostępniania.