Pokazywanie postów oznaczonych etykietą całkowicie z innej beczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą całkowicie z innej beczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 listopada 2018

HELLA LIQUID CRYSTAL HD - NOWE MOŻLIWOŚCI REFLEKTORA

Producenci oświetlenia w samochodach, idąc za modą i coraz to bardziej wybujałą wyobraźnią projektantów nadwozi, muszą się nieźle nagłowić by określony kształt reflektora spełniał swoje zadania. Taki element musi dobrze wyglądać, wyróżniać się na tle konkurencji, no i przede wszystkim musi dobrze świecić. Producenci tacy jak Hella, czy Magneti Marelli, prześcigają się w wymyślaniu nowych technologii - tak powstają światła matrycowe LED, lub reflektory LED z wyświetlaczem LCD. 
Wszystkie te rozwiązania mają wręcz nieograniczone możliwości sterowania wiązką światła, którą można dostosować do aktualnie panujących na drodze warunków, natężenia ruchu i topografii terenu.
Z absurdalną prędkością przetwarzania (ludicrous speed, lub blisko warp 4) reflektory takowe potrafią zmieniać snop światła oświetlając, lub zacieniając dany obszar przed samochodem. W ten sposób, korzystając z wszelkiego rodzaju sonarów, radarów, kamer, GPS-ów itp, można wręcz przewidywać sytuacje na drodze i tworzyć wiązkę światła idealnie dany obszar oświetlającą. Reflektory mogą wręcz same wskazywać kierującemu ważne, czy też niebezpieczne, elementy na drodze przed nim. 
Albo, jak w swoim filmie pokazuje Hella, wyświetlić idealną ścieżkę przejścia przez dany odcinek drogi... Czy już widzicie do czego zmierzam???
Oczami wyobraźni widzę już te ogłoszenia "AAA LED LIGHT CHIP TUNING". A przy komputerze podłączonym do gniazda EOBD, maniaka gier takich jak Colin McRae, RBR, czy innej Forzy, Dirtu itp, który wgrywa do naszych świateł obraz "ghosta", który idzie przez Col de Turini, lub ulicami Monte Carlo pełną bombą. 
I każdy z nas będzie mógł się równać z Kubicą, Loebem, czy Ogierem, próbując dotrzymać im tempa w realu. Ślepia naszego samochodu pokażą nam kiedy i jak bardzo skręcić, a jak trzeba będzie to i międzyczasy, czy bieg na którym dany zakręt przejechać.
Mam tylko nadzieję, że informatycy zajmujący się systemami utrzymania pojazdu "na czarnym" pracują tak samo ciężko jak ich koledzy od oświetlenia i każdy "oświecony kierowca" zawsze szczęśliwie dojedzie do mety... 

sobota, 12 sierpnia 2017

Mucharz - żelazny most nad Skawą

Kto pamięta Rajd Krakowski ze słynną hopką na Mucharzu, pewnie pamięta też owy żelazny most nad Skawą. Niestety zostało już po nim tylko wspomnienie. (Chociaż Wujek Google twierdzi, że nadal tam stoi ;) )

wtorek, 1 sierpnia 2017

MAN-Granada - Colonia Schwertransport

Co się stanie kiedy połączy się ciężarowego, trzyosiowego MAN-a z Fordem Granada w kombiku, a z przodu doklei jeszcze kawałek dostawczego Mercedesa? Brzmi to jak szaleńczy pomysł jakiegoś moto-maniaka, który za długo inhalował się spalinami z Trabanta, ale okazuje się, że taka zmota powstała, i to w ściśle określonym celu...
Dokonali tego niemieccy mechanicy z (albo na zlecenie) firmy Colonia Schwertransport. Zdarzyło im się, że ich MAN F8, uległ wypadkowi i kompletnie zdemolowana została kabina kierowcy. Jako, że w tym modelu MAN-a silnik zamontowany został pod ramą (sic!), dzięki czemu całkowita wysokość samochodu nie wykracza poza obrys kół, postanowiono wykorzystać ten fakt i zbudować zestaw do przewozu długich ładunków. 

Trzeba przyznać, że pomysł tyle oryginalny, co praktyczny. Z lekką nutką dziwaczności.

Takich możliwości przewozowych nie miała już nigdy żadna inna Granada...
(fot: http://www.alexmiedema.nl)

niedziela, 19 marca 2017

II Festiwal Kolej w miniaturze Sosnowiec 2017

Co tu o tym powiedzieć... Chyba tyle, że dobrze, że się w to za młodu nie wciągnąłem (choć blisko było), bo zamiast auta w garażu miałbym teraz wszędzie porozstawiane makiety kolejek. A to co zobaczyłem podczas II Festiwalu Kolej w miniaturze w Sosnowcu, powaliło. 
Chciało by się rzec - safety first!
Bo diorama bez Malucha to nie diorama
Tutaj nawet bucha para z komina!
Lada (Ż)niva
Dwie sale gimnastyczne zastawione makietą kolejki
Kapitalnie zrobiona scenka rodzajowa, ilość szczegółów wręcz zachwyca
A to było wręcz przegięcie - zdalnie sterowany skrzyniowy Jelcz, jak gdyby nic jeżdżący sobie po makiecie, przepuszczający nadjeżdżający pociąg i świetnie pozujący na tle innych sprzętów budowlanych
Centrum sterowania mikroświatem 

wtorek, 26 lipca 2016

Jak ominąć płatną autostradę w Słowenii

Jadąc do Chorwacji na wakacje, zazwyczaj jedziemy z Polski przez Czechy, Austrię i Słowenię. Jak wiadomo, my Polacy, nie lubimy płacić za coś jak jest drogo, a najlepiej to w ogóle by było za nic nie płacić. Zwłaszcza za przejazd autostradami. Choć cena za przejazd autostradą w Czechach jeszcze jest do przełknięcia - od Ostravy do Mikulova to jakieś 200 km, w dwie strony będzie ponad 400 km, a za miesięczną winietę (jak jedziemy na urlop 2-tygodniowy taka się bardziej opłaca) trzeba wysupłać 440 CZK, podobnie w Austrii, gdzie za 8,80 EUR (10-dniowa winieta), przejeżdżamy jakieś 300 km dobrą autostradą, to płacenie 15 EUR za jakieś 45 km słoweńskiej autostrady, wydaje się (powiem więcej - jest) lekka przesadą. To już nawet przejazd A-czwórką z Katowic do Krakowa mniej boli...
Jeśli więc ktoś nie chce przyozdabiać szyby w aucie takimi dwiema naklejkami i chce zaoszczędzić 30 ojro, musi poszukać objazdu.
Na szczęście nie ma z tym problemu, choć Słoweńcy szybko starają się uzupełnić brakujące kawałki autostrady, by zmusić "tranzytowców" do korzystania z ich autostrad i pozostawiania części wakacyjnego budżetu także i u nich. Na tą chwilę na szczęście autostradę ominąć się da, i powiem jak to kilka dni temu zrobiłem ja. 
Zaznaczę, że jechałem do Chorwacji przez noc i do granicy Austriacko-Słoweńskiej dojechałem około 5 nad ranem. 
Pierwsze co mnie zaskoczyło, to trasa wytyczona przez nawigację, do austriackiego miasta Mureck, gdzie miałem przekroczyć granicę (linią graniczną jest rzeka Mura). 
Zamiast przez Graz (co wydawało się jedynym słusznym rozwiązaniem), poprowadziła mnie bocznymi drogami, na skróty. 40 km drogi zaoszczędzone, czas jazdy praktycznie ten sam, i co ważniejsze-przejazd przez malownicze mieściny i wioski, dobrą, krętą drogą, zadziałał lepiej niż jakikolwiek napój energetyczny. 
Zniknęło znużenie monotonią autostrady i można było od tej pory dalej jechać zdecydowanie mniej ziewając. Granicę przekracza się przejeżdżając przez taki malowniczy most. 
Po przekroczeniu granicy od razy skręcamy w prawo i czekają nas dwie fajne serpentynki.
Trzymamy się drogi nr 433, jadąc cały czas w kierunku miasta Lenart v Slov. goricah. Tam, dojeżdżając do drogi z pierwszeństwem przejazdu, skręcamy w prawo i potem, po jakiś 100 metrach w lewo na Ptuj
200-300 metrów za skrętem w lewo, mamy dwie możliwości jazdy. Albo drogą 229, albo drogą 745. Jak skręcimy - nie ma to znaczenia. Obie spotykają się w jednym miejscu i do miasta Ptuj prowadzi już potem droga nr 229. Jadąc zaś drogą 229, mamy okazję napatoczyć się na fajnego Cadillaca
W Ptuj'u uwaga, bo nawigacja może nas poprowadzić prosto do autostrady i możemy wjechać na krótki, płatny kawałek. A tego przecież nie chcemy. Na końcu charakterystycznego prawego długiego łuku, na światłach skręcamy więc w lewo.
Następnie na drugim rondzie w prawo
i minąwszy parę marketów, na 3 rondzie w prawo. Trzeba przejechać między innymi przez rondo, na którym postawiony jest klasyczny motocykl marki Puch
Doprowadzi to nas do obwodnicy (droga nr 2), a ta prosto do krańca płatnej autostrady. 
A zaoszczędzone 15 (w sumie 30) ojro, na pewno się przydadzą na wakacjach ;) Szerokości!