sobota, 27 lutego 2016

BAZ Furgonet - Skoda 105/120 z garbem

Ciekawy pojazd, zaproponowany przez Bratislavské Automobilové Závody, zbudowany na podzespołach Škody 105/120 - BAZ Furgonet. Powstało raptem kilka egzemplarzy w nieco różnych konfiguracjach:
W całej swej dziwności, ma w sobie to "coś". Poprzez wydłużenie rozstawu osi o 350 mm, powstały za kabiną kierowcy garb, o dość pokaźnej wysokości 1750 mm, nie razi chałupnictwem. Trzeba przyznać, że pomimo ograniczonych środków jakimi dysponowali inżynierowie z Bratysławy, udało im się ulepić z tego co mieli całkiem ciekawe auto. 
Tylną oś o rozstawie kół powiększonym względem dawcy o 55 mm, wzmocniono elementami pochodzącymi z furgonu Škoda 1203. Układ hamulcowy zapożyczono zaś z Rapidki. 
Jest jednak jedno "ale". Małe "ale", które skutecznie pogrzebało ten projekt. To zamontowany za tylną osią silnik. Przez takie jego położenie, możliwości transportowe BAZ-a zostały skutecznie ograniczone. 
Co prawda po obu stronach przestrzeni ładunkowej zamontowano spore drzwi (800 x 1100 mm), ale nie ułatwiało to nadto załadunku większych przedmiotów. 
Myślę, że konstruktorzy mogli sobie trochę odpuścić stricte utylitarny charakter samochodu i jego techniczne ograniczenia przekuć na zalety. Czyż nie mógł na BAZie tego auta powstać mały, przytulny kamper? 
Może w ten sposób nie byłby to ostatni przystanek dla tego garbatego auta...

O innym mega ciekawym projekcie Škody - modelu 765 Kombi - czytaj TUTAJ

Skoda 765 Kombi - prototyp

Co by było gdyby w Skodzie nie "uwalono" śmiałego projektu z 1977 roku i wprowadzono go do produkcji masowej? Pewnie Skoda nie musiała by się łączyć z Volkswagenem by przeżyć a do dziś była by marką premium, walczącą jak równy z innymi. 
Czemu tak sądzę? Po pierwsze stylistyka. Bardzo ładnie narysowana bryła auta, spójna, z dobrze dobranymi proporcjami. Widać zapożyczenia z modelu 105/120 (choćby klamki), ale już na pierwszy rzut oka śmiało mógłby ten wóz być Toyotą, czy Passatem, a nie "zwykłą" Skodą. 
We wnętrzu prosto, ale niczego nie brakuje. Projekt deski rozdzielczej broni się sam, choć czarnawo tu trochę... Miejsca wystarczy dla 4 osób.

Dlaczego dla 4 osób? Bo piąta pod nogami miała by tunel wału napędowego. Tak! Proszę Państwa - Skoda 765 ma między osiami wał napędowy, który przekazuje napęd z umieszczonego wzdłużnie z przodu čtyřválca, na umieszczony z tyłu dyfer. Do tego niezależne zawieszenie, a nie toporny sztywny most. Szacun Skoda!!!
Nie tylko ja zachwycałem się tym projektem...
Podsumowawszy - jeździłbym i jeździł i jeździł!!!

niedziela, 14 lutego 2016

Aaltonen - the real thing!

Biała zima, nocną porą, pusty parking pod Tesoc, i śmigający po nim miłośnik rajdowej jazdy. Skręt w lewo, skręt w prawo, podcięcie auta ręcznym i w jego wyniku mniej, lub bardziej kontrolowany obrót o 360 stopni, wokół własnej osi (pionowej). Zadowolony kierowca wyskakuje po chwili z auta i chwali się zgromadzonym wokół kolegom dopiero co wykonanym "Aaltonenem".
No właśnie... Co to w ogóle jest ten Aaltonen?
W powszechnym rozumieniu, jest to wykonanie autem pełnego obrotu o 360 stopni, bez zatrzymania i kontynuowanie jazdy dalej w obranym kierunku.
Skąd się wzięła taka nazwa?
Od nazwiska Rajdowego Mistrza Europy z 1965 roku i Mistrza Finlandii w latach 60-tych XX wieku - Rauno Aaltonena.
Dlaczego?
Bo ponoć kiedyś ratując się przed opuszczeniem drogi, celowo wprowadził auto w kontrolowany obrót, by w ten sposób szybciej wytracić prędkość. Od tej pory taki manewr został ochrzczony jego nazwiskiem.

Nie chcę umniejszać trudności takowego manewru (trochę się trzeba kierownicą nakręcić), zwłaszcza gdy wykonuje się go na luźnej nawierzchni, przy 170 km/h, na wąskiej drodze pośrodku lasu, ratując się przed "pójściem w plener", ale zazwyczaj wykonuje się go po jakimś błędzie kierowcy i w jego egzekucji jest sporo przypadku/szczęścia (patrz foto).
(fot: Partyk J.)

Aaltonenowi zaś zawdzięczamy jeszcze inny, dużo trudniejszy w wykonaniu manewr. I według mnie to jest właśnie "prawdziwy Aaltonen". Chodzi o manewr, jaki wykonał podczas Rajdu Australii i który doskonale został zobrazowany w świetnej książce autorstwa O.A. Bogdanowa i E.S. Cygankowa pt: Sportowa jazda samochodem.

Pozwoliłem sobie wykorzystać zamieszczoną we wspomnianej książce ilustrację, na której idealnie pokazany jest przebieg manewru Aaltonena. 
Co istotne, by go w ogóle wykonać (w przeciwieństwie do obrotu o 360 stopni, np na lodzie), trzeba jechać szybko. Naprawdę szybko. Inaczej, cytując Roberta Kubicę "(...) Kiedy jedziesz wolno, wiele rzeczy nigdy się nie wydarzy i się ich nie nauczysz". Raz, jeszcze za czasów Malucha, udało mi się wykonać podobny manewr, dzięki czemu uniknąłem urwania przedniego koła i przejechałem zakręt bez zatrzymania. Byłem z siebie bardzo dumny!
W skrócie polega on na mocnym i gwałtownym zblokowaniu wszystkich kół samochodu, podczas pokonywania zakrętu w poślizgu (nadsterownym; w przypadku poślizgu podsterownego nic to nie da), co spowoduje przesunięcie pojazdu po stycznej na zewnątrz łuku i umożliwi ominięcie znajdującej się na pierwotnym torze jazdy przeszkody. Manewr bardzo trudny, ale wykonalny. Trzeba tylko odpowiedniej prędkości i bardzo szybkiej i zdecydowanej reakcji. 

Szacun Panie Aaltonen!!!